Fizykon.org - strona główna   | O witrynie |O autorze witryny | kontakt z autorem |

Rozważania o nauczaniu

 

 

O korepetycjach patologicznych

W polskiej prasie co rusz pojawia się temat patologicznych korepetycji. Postanowiłem napisać również coś o tym zjawisku.

Skąd się biorą patologiczne korepetycje?

Głównym powody tego zjawiska są dwa:

nadmiar wymagań i "wyścig szczurów" do jak najlepszych stopni, jak najwyższego miejsca na egzaminach i dość prymitywnie pojętych "wyników".
praca w zawodzie nauczycielskim osób, które ze względów etycznych, nie powinny w tym charakterze być zatrudnione.

Najpierw zacznę od punktu pierwszego, bo jego omówienie naświetli pewne istotne sprawy. 
Wiele osób traktuje nauczanie podobnie do działalności produkcyjnej - w stylu: jak się posiedzi nad nauką 2 razy dłużej, to się 2 razy więcej nauczy...
Niestety, rzadko w pełni doceniany jest fakt złożoności mechanizmów uczenia się, a w szczególności jego powiązania z całą masą czynników dodatkowych (stanem emocji ucznia, nastawieniem, potrzebami itp.). Dlatego w części rodzin mocno nastawionych na osiąganie celów życiowych rozpowszechniła się moda na korepetycje niemal "od rana do wieczora". I młodzi ludzie harują ponad siły żeby tylko zaspokoić ambicje swoich rodziców. 
Tymczasem tego rodzaju podejście jest w większości przypadków mało efektywne - umysł przemęczony nie przyjmuje wiedzy, a nawet jeżeli ja z wielkim wysiłkiem przyjmie, to zapominanie zachodzi o wiele szybciej. Każdy człowiek ma swoją indywidualna normę ilości wiedzy, którą może wchłonąć w ciągu dnia i przekroczenie tej normy spowoduje nie wzrost wiedzy, ale jej zmalenie!

Kilka słów o etyce 

Teraz nieco o etyce nauczycieli, a dodatkowo o systemie oświaty, który w taki, czy inny sposób na ową etykę ma wpływ. Uważam, że większość nauczycieli to osoby etyczne, uczciwe pełne dobrych chęci. Ale oczywiście nie wszyscy. Zdarzają się bumelanci, nieudacznicy, a nawet osoby zaburzone emocjonalnie. Jak w każdym zawodzie, czy grupie społecznej, tak i do zawodu nauczycielskiego trafić mogą wręcz osobnicy wysoce zdeprawowani. Zdarzają się przypadki nauczycieli, którzy specjalnie zawyżają poziom zaliczeń, żeby wymusić na swoich uczniach naukę dodatkową - po godzinach, ale za to za słoną opłatę. Mówi się też, że później owi płacący uczniowie są faworyzowani przy ocenianiu. 

Zapewne coś w tych pogłoskach jest i z podobnym zjawiskiem należy walczyć. Podstawową instancją powinien tu być dyrektor szkoły. Uważam, że z wyjątkiem przypadków naprawdę szczególnych żaden nauczyciel nie powinien za pieniądze douczać swoich szkolnych uczniów. Wyjątkiem mogłaby być jedynie sytuacja ewidentna, znana dyrektorowi szkoły - np. już po wystawieniu ocen, gdy chodzi o przygotowanie do egzaminu na studia, albo w stosunku do ucznia, który był naprawdę długo nieobecny, a do tego nie można było znaleźć innego pedagoga. 

Co prawda podobno zdarzają się układy par nauczycieli, którzy nawzajem podsyłają sobie uczniów na korepetycje i w ten sposób czynią zadość opisywanej zasadzie, jednak taka sytuacja to naprawdę margines, a poza tym jest ona do wykrycia. 

Na pewno jednak patologią nauczycielską spotykaną dość często jest nie tyle próba zdobycia sobie klientów na korepetycje, co wymuszanie dodatkowej nauki uczniów poprzez nadmiernie wyśrubowane wymagania. Znam faktycznie przypadki nauczycieli, którzy uczniów z klas ogólnych katowali zadaniami z fizyki na poziomie I roku studiów. Nie podejrzewam tych pedagogów o interesowność. Wszak trafiali oni na korepetycje do mnie (a ja nawet nie znam tych nauczycieli z widzenia). Na pewno jednak da się im zarzuć daleko posuniętą nieodpowiedzialność, szafowanie czasem i życiem młodych ludzi, którzy przecież powinni w szkole uczyć się przede wszystkim tego, co jest zgodne z ich zainteresowaniami i predyspozycjami. Oczywiście, jest pewne minimum z każdego przedmiotu, które człowiek kończący szkołę powinien opanować. Jednak rozsądny, etyczny nauczyciel nie ustawia tego minimum na poziomie pasjonata przedmiotu.

Faktycznie - korepetycje wymuszone wygórowanymi wymaganiami nauczycieli są patologiczne. W takich sytuacjach wkraczać powinien dyrektor szkoły, może kuratorium. Choć jasne jest też, że przed szybkim osądzeniem nauczyciela trzeba wiele rzeczy sprawdzić. W końcu niewielu jest uczniów, którzy narzekają na wysoki poziom wymagań i skłonność do pomówień o przesadę w tym względzie jest powszechna wśród młodych ludzi przedkładających rozrywkę nad ślęczeniem nad podręcznikiem.